Tak to już niestety jest, że większość ludzi ma zbyt ograniczony umysł, by cierpliwie i roztropnie rozważać swoje szczególne fenomeny, postrzegane i wyczuwane jedynie przez garstkę posiadającą szczególną mentalna wrażliwość, a leżące poza zasięgiem powszechnie dostępnych doświadczeń.
Ludzie o większym intelekcie wiedzą, że nie ma ostrego rozgraniczenia pomiędzy rzeczywistością i nierzeczywistością, że wszystkie rzeczy jawią się takie, jakie są, jedynie dzięki przymiotom wrażliwych, indywidualnych mediów psychofizycznych i to dzięki nim jesteśmy zdolni je postrzegać, jednakowoż prozaiczny materializm większości określa pogardliwie mianem szaleństwa przebyłyski nadpostrzegania, które przenikają pospolity woal jawnego empiryzmu.
Ach, czemu już nikt nie wierzy w duchy...