Mucha

Siedząc na niewygodnym krześle i oglądając niewygodne dla oka rzeczy na nieergonomicznym monitorze, ciałem mym wstrząsnął maleńki dreszczyk, chyba po to, by sytuacja stała się jeszcze bardziej nieciekawa. To tylko mucha! - krzyknąłem milcząco w myślach.

Czy muchy mają świadomość istnienia? Czy taka mała czarna muszka wie, że siedzi i wkurwia? Czy pan dobry bóg wszechmogący stworzył ją z myślą "a teraz stworzę muszkę, która będzie łazić po bogu ducha winnych ludziach i uprzykrzać im miłe chwile i sprawiać, że złe chwile będą jeszcze gorsze".

O nie, panie dobry boże wszechmogący - zamieńmy się! Teraz ja jestem panem tej muchy, moja ci ona, to ode mnie zależy, czy wyfrunie z pokoju w euforii, że kolejny wkurwiający przysiad zaliczony został, czy też zgnije w męczarniach stłamszona w metropolii dłoni, bądź w piekielnych ogniach francuskiej zapalniczki spopielona, jako pierwsi chrześcijanie w Rzymie.

A może poznęcać? A może połechtać? A może pobawić się, udomowić? Czego chcesz muszko od życia, ja ci to dam, będę dobrym tatą, dam ci nawet jabłuszko i od pająków obronię.

Ale mucha uciekła. Pewnie poszuka innego protektora. Skrzydlata nieczuła socjopatka.

0 komentarze:

Nowszy post Starszy post Strona główna

 

Bo blogi są takie fajne © 2009. Blog Template by Kzyh